Święta i trawienie

2 Komentarze

Jak wiadomo w święta często folgujemy sobie w kwestii diety. Ciasta, ciasteczka, pierogi, ryba.Ciężko się oprzeć. Niestety zarówno ilość jak o rozmaitość pokarmów, staje się dla naszego przewodu pokarmowego nie lada wyzwaniem.
Jeśli jednak mamy świadomość, że zdarza nam się przeholować (pamiętajmy jednak, że to niezdrowo), warto już terać pomyśleć o nalewce, który pomoże nam uporać się z przykrymi konsekwencjami naszego obżarstwa.
W sklepie zielarskim lub ze zdrową żywnością zakupimy bez problemu „Zaprawkę do alkoholu gorzką-żołądkową”. Proszę jednak nie sugerować się opisem na opakowaniu. O wiele skuteczniejsza w działaniu będzie, jeśli wykonamy ja według następującego przepisu, który zarówno w moim przypadku (jak i rodzinie oraz u znajomych) sprawdził się znakomicie.
Zawartość dwóch opakować wsypujemy do odpowiedniej wielkości słoja a następnie zalewamy litrem spirytusu i dwoma butelkami (o pojemności 0,7 litra) gorącego czerwonego wina (koniecznie wytrawnego). Odstawiamy na 10 dni. Dokładnie przecedzamy, rozlewamy do niewielkich butelek i odstawiamy na 2-3 tygodnie.
W przypadku niestrawności, przejedzenia, wzdęć – wypijamy kieliszek nalewki.
Uprzedzam, nie jest za smaczna ale za to doskonale działa.

Olejek miętowy na dziąsła

2 Komentarze

Zgłosił się do nas Pacjent, po wyrwaniu kilku zębów, któremu w jamie ustnej pomimo płukania i przyjęcia antybiotyku, nadal utrzymywał się silny stan zapalny. Dziąsła były zaczerwienione, opuchnięte, pojawił się na nich nieprzyjemny, oślizgły biały nalot.
Zaproponowałem płukanie dziąseł płynem „Eludril” z dodatkiem 5-6 kropli olejku eterycznego z mięty na każde płukanie.
Już następnego dnia dziąsła wyglądały lepiej. Po tygodniu stan jamy ustnej wrócił do normy. Oczywiście dziąsła nadal były obolałe i delikatne ale stany zapalne zniknęły.
Dla odpornych polecam podawanie w pierwszych dniach kuracji 4-5 kropli olejku goździkowego zamiast miętowego. Niestety jest to kuracja dość nieprzyjemna – przeraźliwie piecze jama ustna, po płukaniu. Na szczęście ten efekt dosyć szybko zanika. Za to jest to gwarantowany sposób, jeśli w jamie ustnej istnieje ryzyko stanów zapalnych lub gnilnych związanych z zanieczyszczeniem dziąseł lub przyzębia.

Nalewka z eleuterokoka

Dodaj komentarz

Tydzień temu zlałem po trzech tygodniach macerowania nalewkę z eleuterokoka czyli syberyjskiego żeń-szenia.
Choć u nas egzotyczny na Syberii jest rośliną pospolitą a jego popularność związana jest z poszukiwaniem przez Rosjan zamiennika trudno dostępnego (więc i drogiego) żeń-szenia koreańskiego.

Nalewkę wykonałem zalewając surowiec (korzeń eleuterokoka) ciepłą (ale nie gorącą) 40% wódką w proporcji 1 część korzenia na 3 części alkoholu.
Surowiec macerował się trzy tygodnie.

Na bazie nalewki przygotowuję sobie codziennie następującą miksturę:
– łyżka nalewki
– dwie łyżki miodu
– łyżeczka zmielonych nasion kozieradki
Po dokładnym wymieszaniu zjadam całość rano po śniadaniu.
Taką miksturę stosuje co roku w sezonie jesienno-wiosennu w celu wzmocnienia organizmu. Sprawdza się znakomicie.

Oczywiście nalewkę z żeń-szenia syberyjskiego można stosować samodzielnie, bez żadnych dodatków. Pijemy w takim pryzpadku łyżkę nalewki rano.

Działa aptogennie (zwiększa odporność organizmu na niekorzystne czynniki nas otaczające), pomaga w nerwicach lękowych a przy tym działąochronnie na wątrobę i serce. Wykazuje działanie oczyszczające (metale ciężkie, leki) oraz obniża poziom cukru we krwi.

Zmielony korzeń (niestety ciężko go dobrze pomielić) zmieszany w proporcji 1:1 z miodem ze spadzi iglastej, doskonale sprawdził się u Pacjenta pracującego jako drwal, który po wypadku cierpiał z powodu obniżonej odporności.

Zmielony i utarty korzeń wymieszny z pyłkiem kwiatowym (1:1) a następnie utarty dwukrotnie większą ilością miodu lipowego, przyniósł zaskakująco dobre efekty depresji spowodowanej śmiercią bliskiej osoby.

Warto czytać etykiety

1 komentarz

O tym, że aronia (oraz jej przetwory) obniżają – i to znacznie – ciśnienie krwi, wiadomo nie od dzisiaj. Tym bardziej zaskoczyła mnie jedna z Pacjentek informując, że to z aronia to wcale nie prawda, mąż pił i nic nie dało. Byłem naprawdę zaskoczony, bowiem z doświadczenia przekonałem się, że aronia działa hipotensyjnie nawet na osoby cierpiące na niedociśnienie (podobnie rzecz ma się z czosnkiem).
Poprosiłem o przyniesienie butelki owego soku. Jak przypuszczałem, był to syrop o składzie: „Cukier i/lub syrop glukozowo-fruktozowy, woda, zagęszczony sok aroniowy o ekstrakcie ogólnym 65%, kwas cytrynowy, zagęszczone soki: z czarnej porzeczki i marchwi, kwas askorbinowy.”
Najbardziej powalił mnie opis: „Syrop owocowy o smaku aronii”. No a o jakim ma być smaku? Chyba producent (bardzo zresztą znany) nie docenił inteligencji kupujących.
Czy taki „sok” może obniżać ciśnienie? Szczerze, nie wiem. Może u niektórych ale wątpię. Moim zdaniem nie. Powiem więcej, ze względu na cukier (którego musi być sporo, skro został wymieniony na pierwszym miejscu) działanie może być u wielu osób odwrotne.
Tutaj niestety po raz kolejny potwierdziła się moja obserwacja. Wielu klientów i sprzedających traktuje słowa „sok” i „syrop” jako równoznaczne. Niestety czyni tez tak wielu producentów.
Jaka z tego nauczka. Należy koniecznie czytać składy kupowanych produktów, szczególnie jeśli zależy nam jakości i czystości produktu. Polecam to ciekawe doświadczenie: okaże się np., że promocyjny olej z orzechów włoskich ma tylko 0% tegoż oleju a reszta to olej słonecznikowy, ale, ze mus jabłkowy do ciasta ma 3% jabłek.
A wracając do aronii. Jeśli już kupimy czysty sok, pijmy go 2-3 razy dziennie w proporcji: łyżka soku na pół szklanki letniej wody. Można tez przygotować sobie szklankę naparu z kwiatu głogu a po przestygnięciu dodać do niego łyżkę aroniowego soku.

Kuracja po antybiotykoterapii

Dodaj komentarz

Dobre i złe strony antybiotykoterapii znamy wszyscy. Doceniając te dobre, warto jednak zadbać o nasz organizm, aby zminimalizować te złe.
W trakcie samej kuracji pamiętajmy o przyjmowaniu bakterii kwasu mlekowego oraz witamin z grupy b. Nie zapominajmy tylko, że należy je przyjmować jeszcze przynajmniej tydzień po zakończeniu kuracji antybiotykowej.

Wielokrotnie polecałem swoim Pacjentom następującą kurację:
– ziarno ostropestu mielonego 200g
– miód rzepakowy 400 gram
Ostropest mielimy, ucieramy z miodem, trzymamy w lodówce. Przyjmujemy 3 razy dziennie po łyżce stołowej.

Dla osób które nie tolerują miodu, proponuję następującą kurację. Dwa razy dziennie (na przykład rano po przebudzeniu i w okolicach południa) przyjmujemy połowę szklanki naturalnego kefiru wymieszanego z łyżką mielonych ziaren ostropestu i łyżka soku z cebuli.

Obie kuracje niejednokrotnie dowiodły swojej skuteczności.

Zesmażyłem jabłka

Dodaj komentarz

Miałem kiedyś Pacjenta z dolegliwościami ze strony prostaty. Zioła i mikstury miodowe zadziałały na tyle skutecznie, że na dzień dzisiejszy zarówno poziom PSA, jak i wielkość gruczołu, pozostają niezmienione.
Tak się szczęśliwie złożyło, że Pan ów, jest posiadaczem przydomowego ogrodu.
W ubiegły piątek otrzymałem od niego worek (dosłownie worek, taki duży na ziemniaki) pełen różnych jabłek, w tym mojej ulubionej „szarej renety”.
Uwielbiam jeść jabłka, jednakże worek (w sporej części spadów), przekracza moje możliwości trawienne. Dlatego tez postanowiłem je zesmażyć, przydadzą się.
Jabłko jest owocem tak u nas popularnym i powszechnym, że często traktujemy je jak zwyczajną – choć zdrową – przekąskę, zapominając o jego właściwościach leczniczych.
A przecież wzmacnia mięśnie, działa moczopędnie i przeciwreumatyczne, dzięki zawartości pektyn obniża poziom cholesterolu we krwi, wpływa oczyszczające na krew. Pamiętajmy też, że pektyny jabłkowe regulują florę bakteryjną jelit, obniżają cholesterol a co ważniejsze w dzisiejszych czasach – wiążą radioaktywny kobalt, stront i ołów.
Dlatego polecam wykonanie przetworó z jabłek (ja zesmażam lub robie sok), szczególnie jeśli mamy dostęp do jabłek dobrej jakości z prywatnego (najlepiej niewielkiego) przydomowego sadu, najlepiej takiego, który może się jeszcze poszczycić starymi odmianami jabłek.
Może nie wyglądaja one najpiękniej ale za to są najdrowsze. Da nieprzekonanych ciekawostka – badania prowadzone przez naukowców wykazały, że najmniej zanieczyszczeń zawiera owoc starej, dobrej antonówki. Kto takowe drzewka posiada, wie, że są one wyjątkowo odporne i nie optrzebuja nawożenia.
Jeśli zdecydujecie się na zesmażenie jabłke, warto o nich pamiętać w okresie od jesieni do zimi. Oto kilka sprawdzonych sposobów.

Anemia – 400 gram smażonych jabłek wymieszać z taką samą ilością tartej marchwi, 250 gramami miodu i 50 gramami zmielonych nasion kozieradki. Zjadać 3-6 łyżek w ciągu dnia.

Bezsenność – tak,tak, to nie żart. 2-3 łyżki smażonych jabłek wymieszać z taką samą ilością półtłustego białego sera i łyżką miodu lipowego. Zjeść jako kolację.

Miażdżyca – utrzeć smażona jabłka z miodem gryczanym (po szklance). Dodać dwie łyżki cynamonu mielonego i 100 ml nalewki ziołowej Cynaholin. Stosować 2-3 razy dziennie po łyżce, popijając sokiem jabłkowym lub z owoców głogu (dostępny w sklepach zielarskich lub ze zdrową żywnością.

Zaparcia – łyżkę smażonych jabłek wymieszać z płaska łyżeczka zmielonyhc na pył liści senesu. Przyjmować wieczorem, przed snem. Nie wolno stosowac dłużej niż 5-6 dni!

Konfitury

1 komentarz

W ten weekend wreszcie zmobilizowałem się na tyle, by zrobić konfitury ze śliwek. W tym roku generalnie robienie przetworów idzie mi jak po grudzie. Zawsze mam najwięcej zajęć wtedy, kiedy pojawiają się owoce z których akurat planowałem coś przygotować.
Mimo tej oczywistej złośliwości losu przetworzyłem w tym roku: agrest, porzeczki, wiśnie i aronie. W tym roku dałem sobie spokój z konfiturą z płatków róży. zostało mi odrobinę z zeszłego roku a czasochłonność wykonania jakoś mnie zniechęciła.
Jeśli ktoś dysponuje własnymi przetworami – dżemy, konfitury, polecam wykonywanie na ich bazie konfitur ziołowych. Dane zioło rozdrabniamy, najlepiej na pył i ucierany z miodem/dżemem/konfiturami w odpowiednich proporcjach.
Z ciekawszych i wypróbowanych (przy czym oczywiście skutecznych):
– powidła śliwkowe – liść senesu (2:1), przyjmować przez 3-5 dni w razie zaparć, raz dziennie wieczorem łyżkę
– dżem malinowy – anyż (1:1), kilka razy dziennie po łyżeczce/łyżce w kaszlu z zalegającą wydzieliną
– dżem z czarnej porzeczki – tymianek (1:), w stanach zapalnych górnych dróg oddechowych
– dżem wiśniowy – pokrzywa (1:1), 3-5 razy dziennie po łyżce w anemii i stanach zapalnych nerek

Pierzga – warto stosować

Dodaj komentarz

Zapomniany pszczeli produkt
O miodzie każdy słyszał. Podobnie o propolisie. Większość kojarzy też mleczko pszczele i pyłek kwiatowy. Sporo osób stosuje też świece woskowe lub dało się przekonać do żucia plastrów miodowych do czego zresztą szczerze namawiam.
Mało jednak osób kojarzy pierzgę – a szkoda.
Pierzga to pyłek kwiatowy w złożony przez pszczołę do komórki plastra. W wyniku zmieszania z wydzieliną gruczołów ślinowych i miodem oraz braku dostępu powietrza ulega fermentacji mlekowej, któ®a nie tylko ja konserwuje ale również czyni wartościowszą i łatwo strawną.
Warto wiedzieć, że to właśnie pierzga jest dla pszczół niezastąpionym źródłem białka i witamin. O jej sile działania świadczyć może fakt, że pszczoły odżywiane pierzgą żyją dłużej, niż te, które żywią się zwykłym pyłkiem kwiatowym.
Działanie pierzgi na organizm ludzki:
– wzmacniające
– regenerujące
– oczyszczające
– antybiotyczne
Warto o niej pamiętać w:
– okresach rekonwalescencji
– spadku odporności
– niedoborze witamin
– chronicznym zmęczeniu
– depresji
– chorobie wrzodowej
– zapaleniu wątroby.
– chorobach prostaty

Na rynku dostępna jest pierzga w miodzie, Stosowałem ja wielokrotnie z dobrym skutkiem. Najlepiej rozpuścić wieczorem czubatą łyżkę pierzgi w miodzie w szklance letniej wody. Rano dokładnie mieszamy i wypijamy na czczo. Jest bardzo syta, kiedy zacząłem przyjmować pierzgę, przez kilka pierwszych dni nie jadłem śniadań.
Polecam również rozpuszczenie rano łyżeczki pierzgi w miodzie ze szklanką naturalnego kefiru lub maślanki. Dodajemy łyżkę otrąb i łyżkę zmielonych ziaren ostropestu, doprawiamy płaska łyżeczka cynamonu. Mikstura taka, przyjmowana na śniadanie poprawia odporność uzupełnia witaminy, działa przeciwzapalnie.

Rozmaite octy ziołowe

2 Komentarze

Kolejne octy zostały rozlane. Coraz bardziej też uświadamiam sobie, że moja piwniczka octowo/ziołowo/olejowa rozrosła się do zadziwiających rozmiarów.
Wczoraj przyszła kolej na następujące octy (wszystkie rzecz jasna wykonane na bazie octu jabłkowego o którym pisałem w jednym z wcześniejszych postów).

Ocet piołunowy. Tym razem wyszedł mi dziwny kolor, taki szary i brzydki. Ale pachnie dokładnie tak samo jak poprzednia partia.
Sprawdził sie doskonale w zapaleniu gardła i dziąseł. Mieszamy w równych proporcjach: liść szałwi, ziele tymianku i kwiat nagietka. Czubatą łyżkę ziół zalewamy szklanką wrzątku i parzymy pod przykryciem 30 minut. Przecedzamy, dodajemy łyżkę octu piołunowego i po przestygnięciu, płuczemy ciepłym naparem 3-4 razy dziennie.

Ocet lawendowy. Spuchnięte nogi dobrze jest nacierać naparem z kasztanowca (łyżka kwiatów zalana szklanką wrzątku i parzoną pod przykryciem 50 minut) z dodatkiem łyżki octu lawendowego. Można również stosować przy żylakach. Osobiście po przygotowaniu naparu schładzam go, dodaje ocet i wstawiam do lodówki wcelu maksymalnego schłodzenia. Zimny działa o wiele skuteczniej.

Ocet estragonowy. Mój chyba ulubiony. Przede wszystkim zachwyca mnie jego aromat i walory smakowe, dlatego często dodaje go do potraw (mięsa, surówki) zamiast czystego octu. Osoby, które maja problem z przesuszającą się skórą powinny nacierać ciało po kąpieli szklanką letniej wody z dodatkiem łyżki octu estragonowego.

Ocet nagietkowy. W zasadzie zużywają go niemal w całości moja Żona i Mama. Doskonale bowiem sprawdza się do płukania włosów – działa wtedy regenerująco na strukturę włosa. Łyżkę octu mieszamy z połową litra letniej wody.
Osobiście stosowałem go z powodzeniem przy rozległych siniakach – łyżkę octu nagietkowego mieszamy na gęstą papkę z czerwoną glinką i przykładamy na poszkodowane miejsce. Okładamy kawałkiem gazy i zostawiamy na 1,5-2 godziny. Jeśli dla kogoś taki skład jest za mocny, należy przed wymieszaniem z glinką rozcieńczyć ocet z wodą w proporcji 1:1.
Okład ściągamy, pozwalamy skórze kilka godzin „odetchnąć i zakładamy kolejny kompres.
Na noc warto dodatkowo wysmarować sińca maścią arnikową.

Ocet ziołowy

Dodaj komentarz

W oryginale ten przepis ma ponad sto lat. Ile dokładnie nie wiem ale moja Babcia (urodzona w 1917 roku) otrzymała go od swojej Babci. Rozpisany jest na garście, łuty i garnce.
Korzystając z suszonych ziół dostępnych w sklepie, przygotowuje go w poniższej proporcji:

ziele piołunu 4 łyżki
kwiat lewendy 3 łyżki
liść rozmarynu 2 łyżki
liść szałwi 2 łyżki
liść mięty 2 łyżki
ziele ruty 2 łyżki
zmielony korzeń arcydzięgla 1 łyżka
zmielony czosnek suszony 2 łyżeczki
kłącze tataraku 1 łyżka
cynamon mielony 1 łyżeczka
goździki mielone 1 łyżeczka
zmielona gałka muszkatałowa 1 łyżeczka

Zioła zmieszać, wsypać do słoika, zalać litrem octu jabłkowego, odstawić na trzy tygodnie codziennie wstrząsając.
Następnie przecedzić zbierając z wierzchu ocet gumowym wężykiem tak, by nie naruszyć osadu.
Przechowywać w lodówce.
Przykładowe stosowania:

Stosować w niewielkiej ilości (ocet ma specyficzny smak) do mięs i sosów mięsnych, szczególnie jeśli mamy problemy z trawieniem.

W proporcji łyżka octu na szklankę letniej wody płukać jamę ustną i gardło w stanach zapalnych. U jednej z moich Pacjentek metoda okazała się zbawienna przy ciężkim zagrzybieniu jamy ustnej.

Do kąpieli dla podniesienia odporności i przywrócenia blasku skórze – pół szklanki octu na wannę wody, stosować 2 razy w tygodniu. Kąpiel powinna być letnia.

W proporcji – 1 łyżka octu, 1 łyżka soku z aloesu i szklanka wody – doskonała mikstura do płukania włosów.

Przy problemach z puchnącymi nogami oraz bolesnymi żylakami stosować dwie łyżki octu na pół szklanki wody z dodatkiem łyżeczki nalewki arnikowej do wcierania i delikatnego masażu.

Łyżeczka octu wymieszana z czubatą łyżką miodu spadziowego i szklanką letniej wody, pita codziennie rano przez trzy tygodnie, znakomicie podnosi odporność.

Older Entries Newer Entries